To był rutynowy poranek Jacka Magiery. 49-letni trener niemal codziennie ok. godz. 7.00 biegał w parku Grabiszyńskim we Wrocławiu, niedaleko miejsca zamieszkania. Zdrowie do biegania miał, jeszcze w Legii Warszawa pod względem motorycznym bym czołowym zawodnikiem drużyny.

Jednak piątkowe przedpołudnie zakończyło się dla Magiery tragicznie. Podczas biegania zasłabł. Wezwana została karetka, która przewiozła go nieprzytomnego do szpitala. Według naszych informacji trener był reanimowany przez godzinę, ale już się nie obudził.

W tym czasie w domu, jak słyszymy, żona zaczynała się już niepokoić, dlaczego mąż jeszcze nie wraca. Już wtedy był jednak reanimowany.

Nic nie wskazywało na to, że może się wydarzyć taka tragedia. Jacek Magiera był w pełni zdrowy i nie zgłaszał podczas ostatniego zgrupowania reprezentacji Polski jakichkolwiek problemów.

Magiera pochodzi z Częstochowy i jest wychowankiem miejscowego Rakowa. W 1997 r. przeszedł do Legii Warszawa i tam spędził zdecydowanie największą część kariery piłkarskiej (grał jeszcze krótko w Widzewie i Cracovii). W Ekstraklasie rozegrał 233 mecze, a z Legią wywalczył dwa razy mistrzostwo Polski, raz Puchar Polski i raz Puchar Ligi.

Krótko po zakończeniu kariery piłkarskiej Magiera rozpoczął nową – trenerską. Najbardziej zapamiętany zostanie zapewne z tego, że poprowadził Legię Warszawa w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Został również mistrzem Polski (2017).

Później pracował m.in. w juniorskich reprezentacjach Polski (U-19 i U-20), prowadził także Śląsk Wrocław i wywalczył z nim wicemistrzostwo Polski. Kiedy Jan Urban został selekcjonerem dorosłej kadry, Magiera został w jego sztabie drugim trenerem.

Source link